Devil Cars vs SJS Driving Expireince – który prezent lepszy?

Devil Cars

Każdy entuzjasta motoryzacji marzy aby pojeździć upragnionym autem, super autem lub specjalną edycją danego modelu. A na rynku są firmy, które pomagają spełnić niektóre z tych marzeń. A ja sprawdziłem dwie z nich.

Devil Cars

robi eventy na wielu torach w kraju a w parku maszyn ma kilkanaście maszyn przyprawiających o szybsze bicie serca (choć na niektórych widać ząb czasu i pamiątki po brutalnym traktowaniu). Infolinia jest pomocna w wyborze toru (zna charakterystyki obiektów i podpowiada, który tor będzie lepszy do zabawy konkretnym autem). Zwraca też uwagę na politykę cenową firmy (zniżki przy pojedynku, czy kolejne okrążenia w lepszej cenie), co pozwala efektywniej wykorzystać budżet.

Devil Cars

Na firmowej stronie jest nitka przejazdu po danym torze. Wybrany przeze mnie Jastrząb ma swoją wersję wirtualną dla Assetto Corsa, co pozwala wcześniej wbić do głowy optymalny tor jazdy.

Na miejscu było tłoczno a ekscytacja wisiała w powietrzu. Rejestracja przebiegła sprawnie – obsługa płynnie zarządzała przejazdami. Przed jazdami ostrzejszymi modelami (bez systemów) było krótkie przypomnienie podstaw jazdy torowej. Podobało mi się,  że wyraźnie wybrzmiało, że jesteśmy tu aby pojechać szybko i doświadczyć dużych emocji, ale trzeba to zrobić rozsądnie.

Na wypadek braku rozsądku / reakcji na polecenia instruktora-pilota każdy przejazd jest nagrywany (nagranie to można kupić, można tez nagrywać własną kamerką – za darmo). Byłem świadkiem, jak jedno z superaut wyleciało z zakrętu rozwalając o krawężnik felgę.  Potem dowiedziałem się, że kierowca w łuku dał w palnik i postawiło auto bokiem. A markowa magnezowa felga  kosztuje wielokrotność ceny uczestnictwa w evencie.

Kierowca na szczęście nie musiał korzystać z pomocy medyków w dyżurującej na miejscu karetce.

Co poszło nie tak?

O obsuwach czasowych związanych z posprzątaniem toru po ewentualnych kolizjach byłem uprzedzony.

Devil Cars

O trybie postępowania w przypadku awarii aut – także. Można jazdę przenieść na inny termin albo wybrać inne auto z tej samej grupy. Doświadczyłem tego w praktyce – w Atomie pękł kolektor i został wyłączony z użytkowania. Zamieniając na KTM (który mimo, ze jest w tej samej grupie to jest trochę cięższy i słabszy)  dostałem jedno okrążenie toru X-Bowem więcej. Wymagało to krótkiej rozmowy z miłą panią z rejestracji Devil Cars, ale ukłony za podejście do klienta.

Za to nitka przejazdu była nico inna, niż wcześniej przesłana. W jednych sekwencjach zakrętów  czułem się, jak ryba w wodzie, a inne dopiero poznawałem.

Instruktorzy / opiekunowie / piloci, z który jeździłem mieli co najmniej równie dużego świra na punkcie motoryzacji, co uczestnicy evetnu. Być może dlatego, że wielu z nich było zatrudnionych specjalnie na ten event. Chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami, opowiadali o prywatnych autach.

Nie będę pastwił się nad cenami w Devil Cars jednak musicie wiedzieć, że przejazd trwa zwykle 1-2 min (poza torem w Poznaniu) i aby mieć choćby nieco zabawy trzeba wykupić kilka okrążeń.

SJS Driving Expirience

– to część SJS (Szkoła Jazdy Subaru). Park maszynowy jest także zacny, jednak auta wydają się nowsze / bardziej zadbane niż u konkurencji. Eventy odbywają się na 4 torach, choć najwięcej z nich ma miejsce w Miedzianej Górze (Tor Kielce). Jeździłem na evencie na „torze” Warszawa Bemowo. Słowo tor nieprzypadkowo jest w cudzysłowie – stał się nim fragment wysłupkowanego lotniska, o nawierzchni płytowej.

SJS Driving Expireince


Oprawa eventu (namiot, materiały ekspozycyjne) była bardzo skromna. Obsługa duży nacisk kładzie na bezpieczeństwo – wewnątrz auta nie można przyczepić własnej kamerki, jeśli ta nie ma certyfikowanego uchwytu.
Instruktorzy SJS, choć mili, nie byli tak wylewni, jak w Devil Cars. Może akurat nie trafiłem na zapaleńców a może zadziała rutyna – niewiele ponad to, co konieczne i do domu.

Nitka przejazdu na Bemowie jest krótka i kręta – nie pozwala na posmakowanie supercartów. O wiele lepszym pomysłem jest wycieczka do siedziby SJS – na tor Kielce. Lepiej dozbierać nieco do budżetu aby starczyło na więcej okrążeń i wycisnąć z jazd 100% potencjału. Po Bemowie pozostaje duży niedosyt – szkoda kasy.

Wybór toru to klucz do emocji.

Większość torów w Polsce – to tory sprawnościowe – kręte i krótkie. Dobrze się na nich czują lekkie i zwinna auta. Jeżdżenie po nich supercarami to jak oglądanie Gwiezdnych Wojen na ekranie telefonu. Jeśli chcesz mieć frajdę z jazdy dużym, ciężkim i piekielnie mocnym autem – wybierz tor wyścigowy (z dłuższymi prostymi).

Co wybrać?

Za SJS przemawiają nowsze samochody i stały zespół osób, który zajmuje się obsługą eventu. Rekomenduję jazdy w ich siedzibie – Miedzianej Górze.

Devil Cars specjalizuje się w wyjazdach (nie mają własnego obiektu). Obsługę częściowo stanowią lokalni instruktorzy. Na fajnym torze można doświadczyć mocnych wrażeń.

Tekst nie jest elementem współpracy z żadną z opisywanych firm. Żaden podmiot nie miał wpływu na wyrażane przeze mnie opinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.